Cztery identyczne twarze przy stoliku nr 7
Pracuję w restauracji „Bursztynowa" przy Placu Wolności w Poznaniu już jedenaście lat, głównie na zmianach wieczornych, kiedy sala pełni się gośćmi na kolację i cichymi parami, które przyszły
Uniad
Owca imieniem Malina, którą ojciec sprzedał za mój dyplom
Stanisław Kubik nie umiał podpisać się inaczej niż drukowanymi literami — „S. KUBIK", każda litera jak sztachetka w płocie. Kiedy do urzędu gminy w Czarnym Dunajcu przychodziło jakieś
Uniad
Chłopiec z obręczą z Podlasia
Nazywam się Halina Wróbel, mam sześćdziesiąt trzy lata i od trzydziestu ośmiu prowadzę sklep spożywczy na rogu ulicy Polnej w Sokółce, tuż przy drodze na Krynki. Piszę to,
Uniad
Krystyna czeka na telefon z Bolonii
Krystyna Wolska pachniała zawsze tak samo: mokrym tynkiem, kredą i odrobiną octu winnego, którym czyściła pędzle. W Toruniu, mieście, gdzie co druga kamienica ma pod tynkiem warstwę malowideł
Uniad
Klucz do warsztatu przy Kolejowej
Klucz do warsztatu Wiktora Wiktor Kraszewski pamięta dokładnie tamten piątek, bo właśnie tego dnia teściowa po raz ostatni ugotowała u nich w domu żurek — potem już nie
Uniad
Chłopak, który przywrócił życie gospodarstwu w dolinie pod Sandomierzem
—Pan stracił syna. Ja straciłem oboje rodziców. Niech mi pan pozwoli pracować na tej ziemi, a może żadne z nas nie będzie już musiało zostać samo. Głos Marka
Uniad
Chłopak z zabitego domu przy Kwiatowej
Nazywam się Tomasz Wieczorek, mam dwadzieścia dziewięć lat i pracuję jako stolarz w Lipnicy pod Grudziądzem. To ja jestem tym chłopakiem, o którym opowiadają na wsi, kiedy chcą
Uniad
Kim naprawdę jest Zosia? Chłopiec z Poznania rozwiązał zagadkę, przed którą pękł cały klan
Nazywam się Robert Kowalik i przez jedenaście lat prowadziłem ochronę Damiana Wrony. Nie napiszę tu, czym dokładnie zajmował się mój pracodawca – powiem tylko, że ludzie w Poznaniu,
Uniad
Nadolna wraca po dwunastu latach, a Kazimierz ma system
Kazimierz Drozdowski budził się o szóstej dziesięć. Bez budzika, bez wyjątków — organizm sam znał godzinę, odkąd pamiętał. Śniadanie o siódmej: dwie kromki, ser żółty, herbata bez cukru.
Uniad
Ostatnia wycieczka Kuby nad Morskie Oko
Dziś rano zapakowałam do bagażnika koc w szkocką kratę, ten sam, na którym Kuba spał przez ostatnie trzynaście lat, odkąd Wojtek przywiózł go z zaprzyjaźnionej owczarni pod Zakopanem.
Uniad