PL
Nazywam się Krystyna Wojtala, mam sześćdziesiąt trzy lata i mieszkam w bliźniaku na obrzeżach Bydgoszczy, przed którego kuchennym oknem od trzydziestu sześciu lat kwitnie ten sam krzew bzu.
Marta Wróblewska pracowała w salonie fryzjerskim przy Piotrkowskiej od jedenastu lat i w tym czasie nauczyła się jednej rzeczy: klientki, które siadają na fotelu tuż przed zamknięciem, zawsze
Pracuję jako kurierka od sześciu lat i widziałam już niejedno na warszawskim Nowym Świecie, ale tamtego wtorku o jedenastej rano musiałam zejść z roweru i po prostu stanąć
Nazywam się Bartosz Kwiatkowski, mam pięćdziesiąt trzy lata i prowadzę firmę deweloperską w Poznaniu. Piszę to, bo od tamtej nocy minęły już dwa lata, a ja wciąż nie
Barbara Wilczek miała siedemdziesiąt jeden lat i psa, który nigdy nie odstępował jej na krok. Reks, kudłaty mieszaniec owczarka, przyszedł do niej jako szczeniak od sąsiada z bloku
Marysia Wójcik miała czterdzieści siedem lat, kiedy zrozumiała, że "później" nie istnieje. Mieszkała w Radomiu, pracowała jako kasjerka w Biedronce przy ulicy Wjazdowej i od jedenastu lat odkładała
Nazywam się Tomasz Wardęga, mam czterdzieści dwa lata i od dziewięciu prowadzę warsztat lakierniczy przy ulicy Kolejowej w Tarnowie. Teściowa nazywa się Barbara Struzik i mieszka piętro niżej,
Nazywam się Bartek, mam czterdzieści dwa lata i prowadzę warsztat lakierniczy przy Grochowskiej, w Warszawie, od jedenastu lat. Zacznę od tego, bo ludzie, którzy słyszeli tę historię od
Dworzec Główny w Krakowie, wrzesień 1911 roku. Peron pachnie węglem i mokrym kamieniem. Tomasz Wroński stoi przy okienku kasy, dłoń otwarta na blacie, a w niej dwie korony
Za kwadrans szósta co rano lampka na ganku pod numerem 14 na ulicy Zielonej gasła, a Marysia Wójcik wymykała się bocznymi drzwiami, zanim ekspres do kawy zdążył przelecieć
